Nikt nie chce dostarczać Bydgoszczy prądu. Prezydent miasta pisał do Sasina i premiera

Nikt nie chce dostarczać Bydgoszczy prądu. Prezydent miasta pisał do Sasina i premiera

Bydgoszcz
Bydgoszcz Źródło: Pixabay
Do końca roku zostało zaledwie półtora miesiąca, a Bydgoszcz nadal nie wybrała dostawcy energii elektrycznej. Nie dlatego, że nie próbowała: pierwszy przetarg miasto unieważniło z powodu 500-procentowej podwyżki zaproponowanej przez firmę Enea. Zaproponowane przez dostawców gazu ceny też przekraczają założenia samorządu.

Miasto – wspólnie z członkami Bydgoskiej Grupy Zakupowej, w skład której wchodzą m.in. okoliczne gminy, Szpital Miejski czy Uniwersytet Kazimierza Wielkiego – zdecydowało o unieważnieniu przetargu na energię. Do drugiego nikt się nie zgłosił. Wciąż mając nadzieję na uzyskanie rozsądnych cen, zespół ds. Zarządzania Energią postanowił przeprowadzić zakup energii z tzw. wolnej ręki. Do negocjacji urzędnicy zaprosili firmę Enea, ale w ogóle nie była zainteresowana negocjacjami.

Sasin i Morawiecki nie odpowiedzieli na wątpliwości prezydenta Bydgoszczy

Prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski już dwukrotnie próbował zainteresować sprawą przedstawicieli rządu. We wrześniu napisał do wicepremiera Jacka Sasina, a w listopadzie – do premiera Mateusza Morawieckiego.

Jeśli do końca roku nie uda się zawrzeć umowy, miasto będzie musiało korzystać z taryfy rezerwowej. To oznacza jednak dodatkowe koszty. Maksymalna cena będzie mogła wynieść 965 złotych brutto za megawatogodzinę, ale samorząd musi pokryć dodatkowe opłaty.

facebook

– Mamy 11 tysięcy punktów odbiorowych. Za każdy punkt, za każdą fakturę, płacimy dodatkowe 43 złotych, co daje łącznie pół miliona złotych. To jest koszt tego, że Enea, która nie chce nam dostarczać prądu, woli poczekać. A my jako miasto będziemy zmuszeni kupić prąd z taryfy rezerwowej. Tak wygląda dziś zarządzanie energią przez spółki Skarbu Państwa – ocenił Bruski w rozmowie z TOK FM.

Problemy są nie tylko z zakontraktowaniem energii, ale i gazu. Firmy uczestniczące w przetargu na dostawy gazu zaproponowały ceny wielokrotnie wyższe niż w poprzednich latach: wzrost kosztów dla taryfy chronionej, czyli obiektów takich jak domy pomocy społecznej, żłobki czy szpitale, to jest 250 procent, a dla pozostałych obiektów 950 procent, powiedział prezydent Bydgoszczy.

Czytaj też:
Paniczne zakupy gazu przez Europę doprowadziły do rzadko spotykanej sytuacji

Opracowała:
Źródło: TOK FM