Czeka nas energetyczny armagedon. Ceny prądu wzrosną nawet o 70 proc.

Czeka nas energetyczny armagedon. Ceny prądu wzrosną nawet o 70 proc.

Ogranicz cenę prądu. TAURON pomaga z formalnościami
Ogranicz cenę prądu. TAURON pomaga z formalnościamiŹródło:Materiał Partnera
Jeszcze nie opadł powyborczy kurz, a już zaczynają piętrzyć się problemy, z jakimi będzie musiał poradzić sobie nowy rząd. Zdaniem ekspertów od nowego roku czeka nas znaczący wzrost opłat za energię elektryczną. Kwoty na rachunkach mogą być wyższe nawet o 70 proc.

Polska cały czas żyje wyborami. Wiele osób czeka z niecierpliwością na stworzenie nowego rządu. Wszystko wskazuje na to, że stery w państwie przejmą: Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga i Nowa Lewica. Zewsząd jesteśmy zasypywani dobrymi wiadomościami.

Na wyniki wyborów parlamentarnych błyskawicznie zareagował rynek, a ceny wielu spółek wystrzeliły. Do tego polski złoty znacznie umocnił się wobec dolara i euro. Dobre wieści przysłoniły codzienną rzeczywistość. Tymczasem nadchodząca zima i zbliżający sie koniec roku dla milionów Polaków mogą oznaczać znacznie wyższe opłaty.

Tarcze rządowe nie uchroniły nas przed podwyżką cen energii elektrycznej

Zdaniem ekspertów dotychczasowa polityka mrożenia cen poniosła fiasko, gdyż kolejne rządowe tarcze nie uchroniły Polaków przed wzrostem cen energii elektrycznej. Jak wynika z danych, ceny prądu dla gospodarstw domowych podskoczyły niemal o 30 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Na tym jednak nie koniec kłopotów dla odbiorców energii.

Pod koniec roku do skrzynek pocztowych milionów Polaków trafią prognozy dotyczące cen energii elektrycznej dla gospodarstw domowych na przyszły rok. „Z najnowszych szacunkowych wyliczeń ekonomistów wynika, że możemy spodziewać się skokowego wzrostu cen. Nawet o 70 proc”. – informuje portal money.pl.

Walka z wysokimi cenami energii elektrycznej. To pierwsze zadanie dla nowego rządu

Eksperci nie mają najmniejszych wątpliwości. „To będzie pierwsze poważne wyzwanie, z którym będzie musiał zmierzyć się nowy rząd” — twierdzą zgodnie. Ich zdaniem, aby uniknąć drastycznych opłat za energię elektryczną, należy już teraz podjąć zdecydowane działania. Jeżeli nie będzie dodatkowych mechanizmów zamrażających ceny prądu na przyszły rok, to na miliony odbiorców spadnie kolejna fala drożyzny.

W podobnym tonie wypowiadają się inni specjaliści z rynku energetycznego. Dr Aleksandra Gawlikowska-Fyk z Forum Energii zaznacza, że jeśli w przyszłym roku nie będzie tarcz solidarnościowych czy mrożenia cen energii i wróci VAT na energię, to jej cena wzrośnie skokowo. Z jej wyliczeń wynika, że będzie to kwota o 70 proc. wyższa względem tej, którą płacimy obecnie.

„Podstawą do szacowania cen będą umowy długoterminowe z dostawą na przyszły rok. Są one znacząco wyższe niż w 2021 roku na 2022 rok” — dodaje ekspertka. „Średnio ważona cena kontraktu rocznego w 2021 roku na 2022 rok wynosiła 384,16 zł/MWh. Dla porównania cena kontraktu rocznego w 2022 roku na 2023 rok wynosiła już 1110,04 zł/MWh” — wyjaśnia w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

Ceny energii elektrycznej. Wielu odbiorców nie poradzi sobie bez wsparcia rządu

Swoich obaw dotyczących podwyżek cen energii elektrycznej nie kryją internauci. W mediach społecznościowych pytają nie tylko, jak drastyczne będą podwyżki, ale również zastanawiają się, czy będą mogli liczyć na kolejne wsparcie finansowe ze strony nowego rządu. Przypominają też, że dotychczasowe rozwiązania były dla nich bardzo pomocne.

„Wiele osób oczekuje wsparcia ze strony rządu. Inaczej czeka nas energetyczny galimatias” – twierdzą internauci. W tym roku rządowa tarcza zamroziła ceny prądu na poziomie cen z roku ubiegłego. Bez tej osłony Polacy zapłaciliby za energię znacznie więcej. Tymczasem, jak twierdzą analitycy, zamrożenie cen wcale nie uchroniło Polaków przed wyższymi rachunkami.

Ekonomista: „Decyzje biznesowe zastąpiono zarządzaniem”

Mimo rządowych tarcz, ceny prądu dla gospodarstw domowych podskoczyły o niemal 30 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem — wynika z danych Agencji Rynku Energii. Wyższe opłaty spowodowane były m.in. podwyższeniem stawki VAT z 5 do 23 proc. Analitycy przypominają, że regulowane ceny prądu wygasną z końcem roku, a od nowego roku będzie obowiązywał nowy cennik.

Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP nie ma wątpliwości, kto odpowiada za ten energetyczny galimatias. „Decyzje biznesowe zastąpiono w ostatnim czasie zarządzaniem. W momencie, kiedy państwo zastąpiło wolny rynek, trudno będzie przywrócić ekonomiczne mechanizmy” — twierdzi na łamach portalu.

Czytaj też:
Enea inwestuje w zieloną energię
Czytaj też:
Mieszkania na wynajem i remonty pustostanów. Nowy rząd planuje rozkręcić politykę mieszkaniową