Frankowicze zasypali sądy pozwami. Sędziowie eksperymentują, by przyspieszyć sprawy

Frankowicze zasypali sądy pozwami. Sędziowie eksperymentują, by przyspieszyć sprawy

Frank szwajcarski
Frank szwajcarski Źródło:Shutterstock
W zeszłym roku do wydziału frankowego w Sądzie Okręgowym w Warszawie wpłynęło ponad 26 tys. spraw. Po korzystnym dla frankowiczów orzeczeniu TSUE można się spodziewać wzbrania fali pozwów. Sędziowie zastanawiają się, jak przyspieszyć proces orzekania. Skoro zawiodły pozwy grupowe, to wypróbują łączenia spraw.

Sędziowie wydziału frankowego w Warszawie zastanawiali się, jak usprawnić prowadzenie spraw i udrożnić orzekanie. W 2022 roku wpłynęło do niego ponad 26 tys. spraw, a średni referat sędziego obejmuje ponad 1600 spraw. Po korzystnych dla frankowiczów wyrokach Trybunału Sprawiedliwości UE można się spodziewać jeszcze bardziej intensywnego wzrostu liczby spraw.

Spory frankowe. Pozwy zbiorowe nie przyspieszyły biegu spraw

Nie sprawdziły się powództwa grupowe, które jeszcze kilka lat temu były prezentowane jako remedium na wlokące się postępowania. Sam pomysł wygląda zachęcająco: grupa osób, które wysuwają takie same żądania w zbliżonym stanie faktycznym, wnosi jedno powództwo. Reprezentuje ich ten sam adwokat, a zamiast kilkudziesięciu rozpraw sąd prowadzi jedną, w której podnoszone są interesy wszystkich zaangażowanych. Powództwa grupowe od lat świetnie sprawdzają się w Stanach Zjednoczonych, ale w polskich warunkach nie spełniły pokładanych w nich oczekiwań.

– Gdy przeciwko bankowi występuje w jednym procesie kilkuset powodów, to bank składa wnioski, których by w indywidualnych powództwach nie złożył. Podejmuje bardziej staranną obronę niż w procesie jednostkowym, bo ma więcej do stracenia. Jednocześnie sądy są bardziej skłonne uwzględniać te dodatkowe wnioski dowodowe, bo to duża sprawa i nie można dopuścić do uchybień – tak trudności generowane przez pozwy grupowe opisywała w rozmowie z wprost mecenas Magdalena Pledziewicz, której sprawa stała się kanwą jednego z głośnych rozstrzygnięć TSUE sprzed 2 tygodni.

Prawnik wyjaśnia, kiedy w sprawie frankowej warto wytoczyć powództwo zbiorowe

Dodała, że jej zdaniem procesy grupowe są idealne dla osób, które nie są przekonane do końca, czy chcą wnosić powództwo i nie zależy im aż tak bardzo na procesie, bo na przykład rata aż tak bardzo im nie ciąży. – Jeżeli taki klient nie chce ponosić kosztów związanych z procesem indywidualnym, stresować się koniecznością zeznawania przed sądem, to proces zbiorowym może być rozwiązaniem: dajemy sobie szansę na unieważnienie umowy nie ponosząc dużych kosztów i nie angażując się w sprawę – wyjaśniła.

– Nie polecam tego jednak osobom, których budżet domowy bardzo odczuwa kredyt frankowy – a to ze względu na długi czas oczekiwania na wyrok – dodała nasza rozmówczyni.

Czytaj też:
Frankowicze odliczają godziny do wyroku TSUE. To będzie kamień milowy dla pozywających banki

Wydział frankowy połączy 22 sprawy

Jeśli nie procesy grupowe, to w jaki inny sposób można przyspieszyć procesy frankowe? „Rzeczpospolita” informuje, że w tzw. wydziale frankowym, który został wyodrębniony w Sądzie Okręgowym w Warszawie, zdecydował się na połączenie spraw 22 powodów. Przepisy Kodeksu postępowania cywilnego zezwalają na połączenie kilku spraw toczących się przed tym samym sądem w celu ich łącznego rozpoznania, jeżeli pozostają one ze sobą w związku lub mogły być objęte jednym pozwem. Ale sądy bardzo rzadko stosują to rozwiązanie w sprawach frankowych.

– Łączenie spraw frankowych do wspólnego rozpoznania mogłoby usprawnić ich prowadzenie. Sądy jednak nie robią tego zapewne z powodu trudności z identyfikacją spraw nadających się do wspólnego rozpoznania – wymaga to bowiem dokonania wstępnej analizy każdej sprawy. Ponadto wielu sędziów unika łączenia spraw w przypadku, gdy strony reprezentowane są przez różnych pełnomocników, aby uniknąć trudności organizacyjnych – powiedział w rozmowie z „Rz” adwokat Szymon Kowalczyk.

Sami powodowie nie chcieli łączenia spraw

Sceptycznie o pomyśle wypowiedziało się jeszcze kilku innych prawników. Dr Piotr Bednarczyk z Sądu Apelacyjnego w Warszawie, były wiceszef sądu frankowego przyznał, że połączyć kilka razy po pięć spraw frankowych, ale trafił na zastrzeżenia pełnomocników z obu stron, „a to że może to naruszać RODO, gdyż ujawniane są dane o rachunkach stron postępowania, stanie cywilnych, choć można je wyczytać także w zanonimizowanych uzasadnieniach”.

– Takie łączenie byłoby pewnym uproszczeniem, pod warunkiem że strony nie wnosiłyby o przesłuchania stron, ale większość z nich uważa, że to jest niezbędne, i wszystko to bardzo przedłuża postępowanie – powiedział.

Czytaj też:
Banki bez szans z frankowiczami. Kredytobiorcy wygrywają prawie wszystkie sprawy
Czytaj też:
TSUE zdecydował w sprawie frankowiczów

Opracowała:
Źródło: Rzeczpospolita / Wprost