Pierwsze wnioski z rejestru „śmieciówek”. Ich liczba była mocno przeszacowana

Pierwsze wnioski z rejestru „śmieciówek”. Ich liczba była mocno przeszacowana

prof. Gertruda Uścińska
prof. Gertruda Uścińska Źródło: Newspix.pl
Od 1 stycznia do 30 września tego roku zawarto ponad 1,2 mln umów o dzieło. To duże zaskoczenie, bo powszechnie od lat uważano, że takich umów jest „w obiegu” znacznie więcej.

Przepisy Tarczy Antykryzysowej wprowadziły obowiązek informowania ZUS o umowach o dzieło zawartych po 1 stycznia 2021 roku. Płatnicy składek oraz osoby fizyczne, które zawarły taką umowę, muszą to zrobić wciągu 7 dni od jej zawarcia. Nie ma takiej konieczności, jeśli osoba, z którą zawarta została umowa, pozostaje w stosunku pracy z płatnikiem, wykonuje w ramach tej umowy pracę na rzecz swojego pracodawcy lub prowadzi działalność gospodarczą.

Nikt nie zakładał tak małej liczby umów o dzieło

W rejestrze znalazły się osoby, od których umów nie opłacono składek na ubezpieczenia społeczne (wiele z nich ma jeszcze inne źródło dochodów, a umowa o dzieło jest tylko zajęciem dodatkowym). ZUS przeanalizował dane z formularzy zgłoszonych od 1 stycznia do 30 września.

– Nasze analizy pokazują, że wbrew przypuszczeniom w Polsce nie zawiera się rocznie kilku milionów umów o dzieło. Od 1 stycznia do 30 września 2021 r. przekazano 796,3 tys. dokumentów ZUS RUD. Dotyczyły one ponad 1,2 mln umów o dzieło – powiedziała prezes ZUS prof. Gertruda Uścińska.

To najcenniejsza informacja, która wypływa z raportu. Okazało się, że niewielka jest skala powierzania obowiązków na podstawie umowy o dzieło, która pogardliwie określana jest przez wielu jako umowa śmieciowa. Bierze się ona z tego, że umowa ta nie daje ochrony wykonującemu ją: żadnego okresu wypowiedzenia, płatnych urlopów, ochrony przed zwolnieniem. Nie są od niej również odprowadzane składki na ubezpieczenie zdrowotne i emerytalne. Istnienie armii ludzi, którzy nie dokładają się do systemu opieki zdrowotnej i nie odkładają na emeryturę to obciążenie dla całego systemu i źródłem potencjalnych problemów za kilkanaście, kilkadziesiąt lat, gdy osiągną wiek emerytalny.

twitter

Z czego mogła wynikać rozbieżność?

Z czego może wynikać rozdźwięk między oczekiwaniami dotyczącymi rozpowszechnienia umów o dzieło a ich rzeczywistą liczbą? Powodów może być kilka. Po pierwsze, to dobra sytuacja na rynku pracy. Pracodawcy muszą walczyć o zainteresowanie pracowników, a szanse, że zachęcą wykwalifikowanych kandydatów oferując im nieoskładkowane umowy, są niewielkie. Po drugie, część firm mogła zignorować zakaz i nie zgłosić umów.

Wprawdzie z wyciąganiem wniosków należy się powstrzymać do czasu opublikowania wyników za cały rok, ale można ostrożnie postawić tezę, że wbrew temu, co przyjęło się uważać, umowy o dzieło nie są masowo wykorzystywane do obchodzenia prawa. Większość wykonujących podejmowała się zadań, które spełniły definicję dzieła: stworzyły grafikę, przetłumaczyły tekst, zaprojektowały wnętrze. Zdarzały się też prace bardziej oryginalne, np. związane z pracami polowymi albo wsparciem w gastronomii (pokrojenie warzyw, usmażenie kotletów), co też jest zgodne z istotą tych umów (choć można polemizować, czy upieczenie kilkudziesięciu ciast nie powinno być raczej objęte umową zlecenia, gdyż ciasta nie wypełniają definicji dzieła). Umowy o dzieło nie są jednak nadużywane i nie zastępują masowo umów o pracę.

Prawie 61 tys. podmiotów zgłosiło umowy

Z „Rejestru umów o dzieło” wypływa garść danych na temat tego, kim jest typowy polski „przyjmujący zamówienie”, tak bowiem Kodeks cywilny określa stronę umowy tego typu. Ma między 30 a 39 lat, wykonuje zadania na rzecz firmy z województwa mazowieckiego (tam zarejestrowanych jest najwięcej wykonawców umów o dzieło, najmniej zaś jest z województwa opolskiego), zajmuje się szeroko rozumianym obszarem edukacji. Również wiele osóbzgłosili płatnicy składek, którzy prowadzą działalność: organizacji członkowskich oraz działalność twórczą związaną z kulturą i rozrywką, a także działalność związana z produkcją filmów, nagrań wideo, programów telewizyjnych, nagrań dźwiękowych i muzycznych.

Od stycznia do września umowy o dzieło zgłosiło 60,7 tys. podmiotów. Największą grupę stanowili płatnicy składek zarejestrowani w ZUS. (58,5 tys.). Stanowili 96,42 proc. podmiotów, które to zrobiły. Osób fizycznych, które zgłosiły do ZUS umowę o dzieło, a nie są płatnikami składek, było 1209. Jest to 1,99 proc. ogółu zgłaszających.

Szefowa ZUS podkreśla, że zgromadzone w rejestrze informacje będą wykorzystywane do celów statystyczno-analitycznych, także do badania kierunków rozwoju przedsiębiorczości.

Czytaj też:
Praca „na czarno” w Polsce i plany ministerstwa. Idą abolicja i zmiany: to pracodawca ma się obawiać

Opracowała:
Źródło: WPROST.pl