Bez własnego węgla da się żyć. „Mówienie, że to czas renesansu, a Polska węglem stoi, jest bez sensu”

Bez własnego węgla da się żyć. „Mówienie, że to czas renesansu, a Polska węglem stoi, jest bez sensu”

Janusz Steinhoff
Janusz Steinhoff Źródło: Newspix.pl / MICHAL CHWIEDUK / FOKUSMEDIA
– Za embargo na import węgla z Rosji wszyscy zapłacimy: ceną węgla, ale też gazu i paliw płynnych. Inaczej być nie może, skoro cena węgla poszybowała do niebotycznych poziomów – ponad 340 dolarów za tonę. W latach 1998-2001 wynosiła poniżej 40 dolarów za tonę – mówi w rozmowie z „Wprost” Janusz Steinhoff, wicepremier, minister gospodarki w rządzie Jerzego Buzka, twórca reformy górnictwa.

Eliza Olczyk, „Wprost”: Co się stało z polskim węglem? Tak pan skutecznie zreformował polskie górnictwo w czasach rządów Jerzego Buzka, że już nie ma węgla w Polsce?

Janusz Steinhoff: Oczywiście, że jest. Ale o tym, czy kopalnie się zamyka, czy nie, decyduje ekonomia. Trudno sobie wyobrazić, żeby w kraju Unii Europejskiej, która zakazuje pomocy publicznej dla przedsiębiorstw, utrzymywać nierentowane kopalnie. Obecny rząd przyjął program likwidacji polskiego górnictwa do 2050 roku i na tej podstawie udziela pomocy publicznej tej branży. I uważam, że słusznie, bo jeżeli przyjrzymy się ilości publicznych środków, które kierowaliśmy do górnictwa w formie różnych dotacji lub pieniędzy na restrukturyzację, to się okaże, że górnictwo latami pochłonęło ogromne sumy z budżetu. Z raportu NIK, sporządzonego jeszcze za czasów, gdy prezesem Izby był Krzysztof Kwiatkowski opublikowanego w 2017 roku wynikało, że do górnictwa w latach 2007-2015, czyli za rządów PO, dopłacono z publicznych pieniędzy więcej, niż wynosiły wpływy z tej branży w formie wszystkich podatków, opłat za korzystanie ze środowiska, ze złóż itd.

A za rządów PiS nie dopłacano do górnictwa?

Cały czas dopłacamy. W czasach rządu Buzka, gdy ja się tym zajmowałem, wydawaliśmy na restrukturyzację górnictwa ok. 1.5 mld zł rocznie. Trzeba mieć świadomość, że utrzymywanie polskich kopalń w wielu przypadkach trwale nierentownych jest całkowicie nieuzasadnione z ekonomicznego punktu widzenia. Rzecz w tym, że w tej chwili Unia Europejska ma inny problem niż nierentowne kopalnie, a jest nim embargo na rosyjski węgiel.

Niedobrze, że zostało nałożone?

Z punktu widzenia etyczno-moralnego i politycznego podjęcie tej decyzji było konieczne. Tyle że rosyjski węgiel przestał być dostępny dla Europy. Nasz rząd mamił opinię publiczną opowieściami, iż to embargo nie uderzy nas po kieszeni i to jest jego główny błąd.
Artykuł został opublikowany w 25/2022 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 1

Czytaj także