Czy Polska zdąży wykształcić operatorów elektrowni jądrowej? „Młodzi są bardzo racjonalni”

Czy Polska zdąży wykształcić operatorów elektrowni jądrowej? „Młodzi są bardzo racjonalni”

Uczestnicy debaty „Wprost” pt. „Biznes i nauka łączą siły przy budowie małego atomu. Kadry dla nowoczesnej gospodarki”
Uczestnicy debaty „Wprost” pt. „Biznes i nauka łączą siły przy budowie małego atomu. Kadry dla nowoczesnej gospodarki” Źródło: Wprost / Piotr Woźniakiewicz
Czy uda nam się wyszkolić na czas kadry do obsługi małych reaktorów jądrowych? Ilu specjalistów i z jakich dziedzin najpilniej potrzebujemy? Jak zainteresować młodych ludzi energetyką jądrową, żeby zamiast kariery internetowego influencera, wybrali karierę inżyniera? Na te pytania odpowiadali uczestnicy debaty pt. „Biznes i nauka łączą siły przy budowie małego atomu. Kadry dla nowoczesnej gospodarki” zorganizowanej przez „Wprost” podczas drugiego dnia Forum Ekonomicznego w Karpaczu.

– Powstanie elektrowni jądrowej to nie jest temat na rok czy dwa lata, ale jeżeli chcemy posiadać kadry do jej obsługi, to musimy zacząć działać już dzisiaj, bo proces kształcenia jest wieloletni. – rozpoczął dyskusję Grzegorz Szymoniuk. Pełnomocnik Ministra Edukacji i Nauki ds. kształcenia oraz badań naukowych i prac rozwojowych w zakresie transformacji energetycznej tłumaczył, że tak naprawdę ministerstwo nie rozróżnia, czy potrzebujemy ekspertów do małych reaktorów jądrowych czy do dużej elektrowni jądrowej.

– Potrzebujemy mieć po prostu specjalistów z dziedziny energetyki jądrowej. Szeroko rozumianych, bo chodzi o ludzi zarówno do obsługi samego reaktora, jak i tych zajmujących się ochroną radiologiczną czy dokumentacją środowiskową. Potrzeba matematyków, fizyków, fachowców z branży budowlanej, począwszy od spawaczy

– wyliczał.

Grzegorz Szymoniuk, Pełnomocnik Ministra Edukacji i Nauki ds. kształcenia oraz badań naukowych i prac rozwojowych w zakresie transformacji energetycznej

Pierwszy poważny krok został już podjęty. Pod patronatem ministra Przemysława Czarnka został podpisany list intencyjny między grupą Orlen, która w ramach spółki Orlen Synthos Green Energy ma stawiać w Polsce modułowe reaktory jądrowe, a czołowymi polskimi uczelniami oraz Siecią Badawczą Łukasiewicz, w skład której wchodzą 22 instytuty naukowe.

– Ministerstwo za jeden ze swoich celów stawia sobie połączenie nauki z biznesem, żeby uczelnie nie kształciły osób bezrobotnych, a absolwentów na konkretne potrzeby gospodarki – tłumaczył Szymoniuk.

Czytaj też:
Orlen inwestuje na Litwie i wzmacnia bezpieczeństwo energetyczne w regionie

Inżynier zamiast influencera

Na takie potrzeby rynku, jak kształcenie przyszłych specjalistów od energetyki jądrowej, ma również reagować działający przy MEiN Ośrodek Rozwoju Edukacji (ORE). Podczas debaty Robert Zawadzki z ORE podawał konkretne liczby, ilu osób związanych z energetyką jądrową rzeczywiście potrzebujemy.

– Do samej budowy bloku jądrowego potrzeba od 3 do 4 tys. ludzi. Do operowania takim obiektem potrzeba kolejnego tysiąca osób. Do jego konserwacji dochodzą następne setki. W sumie możemy potrzebować nawet 20 tys. osób związanych z energetyką jądrową. To bardzo duże wyzwanie, więc musimy zacząć już teraz

– tłumaczył.

Ośrodek Rozwoju Edukacji wyszedł więc z inicjatywą do młodych Polaków. Przygotował komplet multimediów, cykl warsztatów oraz specjalną książkę, żeby zainspirować młodzież do kariery w branży energetycznej. – Młodzi ludzie są czasem zagubieni. Chcą być influencerami w internecie, dlatego zależy nam, żeby wybrali ambitniejsze kierunki. Energetyka jest niezwykle trudna, dlatego trzeba mocno się starać, żeby wśród młodzieży pojawiła się pasja do tej branży. Chcemy im pokazać, czego się uczyć, na jakie przedmioty postawić na maturze, jakie kierunki studiów wybrać, z jakich staży i praktyk skorzystać – opowiadał Zawadzki.

Robert Zawadzki, Ośrodek Rozwoju Edukacji, Ministerstwo Edukacji i Nauki

Jego zdaniem, najważniejsze, żeby młodzi ludzie zrozumieli, że w tej pracy nie chodzi tylko o wysokie zarobki, ale również o misję, bycie częścią tworzenia się zupełnie nowej gałęzi gospodarki oraz o odpowiedzialność, jaka się z tym zawodem wiąże.

Przełom dla energetyki

Wiadomo już, że szybciej od pierwszej polskiej elektrowni jądrowej mogą powstawać małe reaktory modułowe. Prym w komercjalizacji tej technologii wiedzie spółka Orlen Synthos Green Energy, która zamierza w Polsce postawić małe reaktory BRWX-300 od amerykańskiego koncernu GE Hitachi. Dawid Jackiewicz, wiceprezes zarządu Orlen Synthos Green Energy (OSGE), opowiadał podczas debaty o skali tej inwestycji.

– Jeden reaktor będzie potrzebować 100 pracowników do jego obsługi. A my mówimy, że tylko w jednej lokalizacji chcemy realizować przynajmniej cztery reaktory. Podaliśmy już sześć pierwszych miejsc, gdzie mogą stanąć nowe obiekty. W następnych miesiącach powiemy jeszcze o kilkunastu kolejnych. Mówimy więc o kilkudziesięciu obiektach. Każdy ze 100-osobową załogą, a potrzebne jest kolejne 700 osób do całego łańcucha dostaw, począwszy od logistyki, gastronomii, kończąc na specjalistycznych usługach jak certyfikacja czy analizy. To może być absolutny przełom dla energetyki i niezwykły impuls dla całej branży – tłumaczył.

Dawid Jackiewicz, I Wiceprezes Zarządu ORLEN Synthos Green Energy

Żeby za kilka-kilkanaście lat zatrudnić do obsługi reaktorów pierwszych fizyków, to proces kształcenia musi rozpocząć się już dziś. W tym celu OSGE chce za kilka lat postawić w Polsce Europejskie Centrum Szkolenia i Kształcenia Kadr dla Energetyki. Na razie tej małoskalowej, jądrowej, na konkretne potrzeby związane z reaktorem BRWX-300 od Amerykanów.

– Chcielibyśmy wypuszczać co roku na europejski rynek wyszkolonych specjalistów, którzy będą operatorami naszych elektrowni

– mówił Jackiewicz.

Pozostaje pytanie, czy uda się zdobyć zaufanie współczesnej młodzieży, która stoi często przed dylematem, jaki kierunek studiów wybrać. – Zanim na polskie uczelnie ruszy masa przyszłych energetyków jądrowych, to trzeba będzie wykonać ogromną pracę edukacyjną, żeby przekonać młodych ludzi, że warto iść w tę branżę, że to zawód przyszłości, bardzo prestiżowy – tłumaczył wiceprezes Orlen Synthos Green Energy.

Czytaj też:
Orlen, Synthos i Ministerstwo Nauki podpisały umowę. Chodzi o kształcenie kadr dla elektrowni jądrowych

W tej chwili energetyka jądrowa przeżywa swój renesans. Cała Europa na nią stawia, więc energetycy jądrowi będą rozchwytywani przez wiele państw. Polsce może być trudno pozyskać takich specjalistów z zewnątrz, więc, zdaniem Jackiewicza, powinniśmy stawiać na kształcenie kadr tutaj w naszym regionie.

10 kandydatów na 1 miejsce

O stan kadr nie martwiła się tak bardzo prof. Agnieszka Korgul z Zakładu Fizyki Jądrowej Uniwersytetu Warszawskiego.

dr hab. Agnieszka Korgul, prof. UW, Profesor w Zakładzie Fizyki Jądrowej Uniwersytetu Warszawskiego

– Środowisko akademickie kształci w tym kierunku od lat. Na UW mamy już niemal 15-letnie doświadczenie, bo w 2010 roku utworzyliśmy kierunek energetyka i chemia jądrowa. Mamy zaawansowane pracownie dla chemii i fizyki jądrowej. Jesteśmy w stanie wykształcić kompetentnych i kreatywnych pracowników. Młodzi Polacy są zainteresowani studiowaniem energetyki jądrowej. Mamy 10 kandydatów na jedno miejsce. Podejrzewam, że w innych polskich uczelniach jest podobnie. Niektóre placówki wygasiły te kierunki, ale łatwo będzie im do nich wrócić, widząc, co teraz się dzieje w branży – tłumaczyła prof. Korgul, zaznaczając, że oczywiście obok teorii ważna jest też praktyka.

Atomowy ośrodek treningowy

Tę praktyczną stronę zgłębiania energetyki jądrowej ma ułatwić Sieć Badawcza Łukasiewicz, do której należą 22 jednostki badawcze w kraju. Razem ze spółką Orlen Synthos Green Energy chce postawić pod Warszawą ośrodek treningowy do kształcenia kadr obsługujących małe reaktory jądrowe.

– W tym ośrodku będą odbywały się staże dla studentów, jak również aplikacje z zakresu energetyki jądrowej dla absolwentów studiów. Będziemy mogli w nim przyjmować również inne osoby z rynku, jak strażaków, spawaczy, elektryków, bo wiadomo, że obsługa reaktora to nie tylko sami operatorzy, ale również osoby, które go zabezpieczają czy budują

– mówił Adam Klinert, dyrektor Departamentu Programów Strategicznych w Sieci Badawczej Łukasiewicz.

Adam Klinert, Dyrektor Departamentu Programów Strategicznych, Sieć Badawcza Łukasiewicz

Podał trzy główne cele, które Sieć chce realizować. Przede wszystkim merytorycznie szkolić przyszłe kadry do obsługi reaktorów w technologii GE Hitachi. Po drugie, propagować wiedzę z zakresu bezpieczeństwa energetyki jądrowej, ponieważ, jak mówi, w Polsce przez lata narosło wiele mitów na temat tego źródła pozyskiwania energii. Kolejny cel, jaki sobie stawia, to polonizacja małej energetyki jądrowej. Wiadomo, że sama technologia reaktora należy do Amerykanów, ale, jego zdaniem, polskie firmy i naukowcy mogą tworzyć wiele technologii wokół samego reaktora, co może stać się kołem zamachowym dla naszej gospodarki.

Przebranżowić i odzyskać kadry

W debacie wziął również udział prof. Wacław Gudowski, który przez kilkadziesiąt lat wykładania na Królewskiej Politechnice w Sztokholmie wykształcił tysiące energetyków jądrowych. Podawał szybkie rozwiązania na polski niedobór personelu w tej dziedzinie.

– Myślę, że część kadr możemy po prostu odzyskać. Przez moją politechnikę przewinęło się już ok. 150 polskich absolwentów. Rozproszyli się po świecie, ale czasem dzwonią, pytają, kiedy mogliby wrócić do Polski. Wrócą, jak pojawią się nowe projekty i nowe miejsce pracy

– tłumaczył.

prof.dr hab. Wacław Gudowski, profesor Królewskiej Politechniki w Sztokholmie i Narodowego Centrum Badań Jądrowych w Świerku

Innym pomysłem jest przebranżowienie. Mamy przecież wybitnych specjalistów z zakresu energetyki, którzy pracują obecnie w elektrowniach konwencjonalnych. Ze 100 osób do obsługi jednego reaktora, o których mówił Dawid Jackiewicz, tylko 24 będzie pełniło funkcje operatorów. Reszta, zdaniem prof. Gudowskiego, może być przekwalifikowana.

– Operator turbiny nie potrzebuje rozumieć detali fizyki reaktorowej, ale potrzebuje zrozumieć, dlaczego w reaktorze niektóre parametry nie mogą zostać przekroczone.

– tłumaczył.

Czytaj też:
Energia z „małego atomu” coraz bliżej. GDOŚ rozpatruje wniosek Orlenu i Synthosu

Polska mogłaby również dołączyć do europejskiego programu European Master in Nuclear Energy, w którym bierze udział m.in. Francja, Hiszpania czy Szwecja, gdzie stoją elektrownie jądrowe. – Polska mogłaby zrobić wspólny program kształcenia z zagranicznymi uczelniami na zasadzie jeden rok na Uniwersytecie Warszawskim, a drugi na przykład na École Polytechnique pod Paryżem. To gwarantowałoby najlepsze wykształcenie – mówił prof. Gudowski.

Jego zdaniem oprócz inwestycji w młodzież, należałoby zainwestować również w nauczycieli, którzy tę młodzież mają kształcić. A młodzi i tak przyjdą sami, bo są bardzo racjonalni i wybierają kierunki, które dają dobrą płacę i prestiż. Takim w dzisiejszych czasach jest na pewno energetyka jądrowa.

Obejrzyj pełen zapis debaty:

Czytaj też:
Polacy przychylnie oceniają inwestycje w mały atom
Czytaj też:
Będzie więcej małych reaktorów jądrowych. Do końca roku poznamy kolejne lokalizacje

Źródło: Wprost