Projekty związane ze sztuczną inteligencją potrzebują ogromnej mocy obliczeniowej. Microsoftowi udało się idealnie wstrzelić w rynek, udostępniając na wczesnym etapie usługę przetwarzania danych w chmurze. Efekt? Na koniec września przychody w jednostce Intelligent Cloud wzrosły o 19 procent w ciągu trzech miesięcy.
Microsoft zarabia na AI
Dla firmy o kapitalizacji rynkowej wynoszącej 2,5 biliona dolarów rozwijanie największego segmentu swojej działalności w takim tempie jest godne uwagi. Można to porównać z wynikami Alphabet, gdzie przychody z wyszukiwarki Google wzrosły w ostatnim kwartale o 11 procent. Albo Apple, gdzie sprzedaż iPhone’ów rośnie w tempie 2,5 proc.
Szybka ekspansja chmury oznaczała, że nie sprawdziły się prognozy dotyczące spowolnienia wzrostu w całej firmie. Co więcej, istniejąca inwestycja w start-up OpenAI, zajmujący się generatywną sztuczną inteligencją, pozwoliła jej dodać sztuczną inteligencję do swoich usług, jednocześnie spowalniając wydatki na badania i rozwój, które w tym kwartale wzrosły o mniej niż 1 procent.
Inwestycje Microsoftu
Przed sztuczną inteligencją jednym z największych zainteresowań Microsoftu były gry. Po prawie dwuletnich zmaganiach, transakcja kupna Activision Blizzard o wartości 75 miliardów dolarów została zatwierdzona przez amerykańskie i brytyjskie organy regulacyjne. Obecnie jednak największa transakcja w branży przestała być oczkiem w głowie technologicznego giganta.
Dyrektor naczelny Satya Nadella pozostawił to na koniec przygotowanego przemówienia skierowanego do inwestorów, którzy nie zadawali żadnych dalszych pytań. Wkład transakcji blednie w porównaniu z chmurą. Pochłonie także dużą część 144 miliardów dolarów Microsoftu w gotówce, ekwiwalentach i inwestycjach krótkoterminowych. Podobnie jak prawie 29 miliardów dolarów rachunku za zaległe podatki, którego żądał amerykański Urząd Skarbowy.
Czytaj też:
Tesla w tarapatach. Akcje spadają, cel niezrealizowanyCzytaj też:
Nokia zwolni 14 tys. osób. Gigant ma kłopoty z produktami 5G