Cena paliw nieznacznie spadła, ale czarne scenariusze wciąż są realne

Cena paliw nieznacznie spadła, ale czarne scenariusze wciąż są realne

Stacja benzynowa
Stacja benzynowa
Ceny na stacjach paliw nieznacznie spadły. To wciąż więcej niż przed wybuchem wojny. Nie należy zakładać, że to koniec podwyżek – będą zmieniały się w zależności od decyzji o kolejnych sankcjach.

Ceny na stacjach benzynowych potrafią się zmienić kilka razy w ciągu dnia i ostatnio były to ruchy w górę. Ropa naftowa jest najdroższa od połowy 2008 roku,a eksperci nie wykluczają, że rekord ten zostanie pobity. Stanie się tak w najczarniejszym scenariuszu: jeśli Rosja sama wstrzyma dostawy do Europy. Czwartek przyniósł pewne uspokojenie, bo ceny oleju napędowego ekodiesel i benzyny bezołowiowej 95 były niższe niż dzień wcześniej.

10 marca metr sześcienny benzyny Eurosuper 95 kosztował 6 470 zł, to o 158 zł mniej niż dzień wcześniej. Super Plus 98 na stacjach Orlen kosztuje 6 815 zł, w dół o 174 zł. Prawdziwy zjazd objął ON Ekodiesel – o 356 zł mniej – informuje Biuro Maklerskie Reflex.

Unia uzależniona od rosyjskich paliw

Rosja jest trzecim (po USA i Arabii Saudyjskiej) na świecie producentem ropy naftowej. Pokrywa 12,6 proc. globalnego zapotrzebowania (dane za „BP Statistical Review of World Energy).

Według tego samego źródła, Rosjanie mają jeszcze mocniejszą pozycję na rynku gazu ziemnego. Są drugim co do wielkości producentem gazu ziemnego na świecie, wydobywając w 2019 r. 679 mld m sześc., co stanowiło 17 proc. całkowitej światowej produkcji. Najprościej będzie zastąpić braki rynkowe rosyjskiego węgla, który stanowi jedynie ok. 5 proc. światowej produkcji.

Rosja jest zatem w stanie zdestabilizować cały światowy rynek. Ale to, co w skali globalnej wywołać może poważny szok, dla Europy oznaczać może trzęsienie ziemi. Na naszym kontynencie, wg Eurostatu, import paliw pokrywa niemal dwie trzecie (58,2 proc.) zapotrzebowania. Największym dostawcą ropy naftowej była Rosja (35 proc. importu). Jej udział w imporcie gazu ziemnego do UE w latach 2008–2018 zamiast maleć, wzrósł z 39,4 proc. do 40,4 proc. W 2018 r. 42,4 proc. importowanego przez UE węgla kamiennego pochodziło z Rosji.

Czytaj też:
Polska bez rosyjskich paliw? Jest sposób, żeby uniknąć kosztów

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także