Amerykanin może zapłakać w salonie samochodowym, ale do szalonych cen samochodów powinien przywyknąć

Amerykanin może zapłakać w salonie samochodowym, ale do szalonych cen samochodów powinien przywyknąć

Parking samochodowy, zdjęcie ilustracyjne
Parking samochodowy, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Shutterstock / Sinuswelle
Ceny samochodów w Stanach Zjednoczonych biją rekordy. Na horyzoncie nie ma sygnałów wskazujących na zmianę tego trendu, wprost przeciwnie.

Inflacja w Stanach Zjednoczonych jest najwyższa od sierpnia 2008 roku, czyli momentu tuż przed wybuchem globalnego kryzysu finansowego. Jeszcze gorzej prezentuje się inflacja bazowa, czyli nie uwzględniająca zmieniających się często cen żywności i paliw sięgnęła 3,8 proc. i jest najwyżej od 1992 roku.

Za tymi liczbami stoją bardzo konkretne podwyżki: w górę idą ceny jedzenia, mediów, samochodów. To ostatecznie szczególnie boli w kraju, w którym samochód jest dla człowieka niczym trzecia ręka i posiadanie go jest czymś naturalnym.

Nowe samochody o 12 proc. droższe niż rok temu

Według JD Power, amerykańskiej firmy zajmującej się zbieraniem i analizą danych, średnia cena nowego samochodu osiągnęła w maju rekordową wartość 38 255 dolarów, o 12 proc. więcej niż w tym samym okresie rok temu – informuje CNN.

Ceny hurtowe używanych samochodów wzrosły od początku tego roku o 39 proc., wynika z innych danych JD Power. W tym samym okresie detaliczne ceny samochodów używanych wzrosły o 20 proc. Podwyżki dopiero się nakręcają.

Ożywienie gospodarcze w USA po koronawirusie spowodowało wzrost cen konsumpcyjnych w najszybszym tempie od prawie 13 lat, a same ceny używanych samochodów były odpowiedzialne za jedną trzecią z 5 proc. ogólnego wzrostu w maju.

Sprzedaż wyższa niż przed pandemią

To zwrot o 180 stopni w stosunku do stanu sprzed roku, kiedy w związku z przerwaniem dostaw części z Azji, ogniskami koronawirusa w fabrykach i ogólnym spadkiem popytu wiele salonów samochodowych zostało zamkniętych lub ograniczało się do świadczenia usług i konserwacji. Masowa utrata miejsc pracy i przejście do pracy z domu spowodowały 30 proc. spadek sprzedaży samochodów w drugim kwartale 2020 r. Był to największy kwartalny spadek od czasu wielkiej recesji z lat 30. ubiegłego wieku.

Po roku Amerykanie tłumnie ruszyli do samochodów i serwisów z używanymi autami i są w stanie płacić nowe, wyższe ceny. Sprzedaż kwitnie, a sezonowo skorygowany wskaźnik sprzedaży nowych samochodów konsumentom w maju wzrósł o 34 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Nawet w porównaniu z okresem sprzed pandemii jest świetnie: sprzedaż w maju 2021 roku była o 10,6 proc. wyższa niż w maju 2019 r.!

Ważne części coraz mniej dostępne

Ożywienie na rynku motoryzacyjnym nadchodzi na chwilę przed możliwą burzą: brakuje układów scalonych. Według śledzącej sytuację na rynku firmy Cox Automotive, z tego powodu produkcja nowych samochodów w Ameryce Północnej spadła o około 3,4 miliona pojazdów w pierwszych trzech miesiącach tego roku. Większość producentów samochodów poinformowała, że produkcja w drugim kwartale spadła nawet bardziej niż w pierwszym kwartale.

Rynek samochodów używanych jest równie napięty, a niektóre wskaźniki podaży i popytu w sektorze wykazują największy w historii niedobór.

Niestety, układy to nie jedyna część, której zaczyna brakować. Problemem jest dostęp do choćby… opon. W efekcie firmy, które rok temu uszczupliły swoją flotę aut, a dziś chcą ją odbudować, nie tylko muszą płacić za auta więcej, ale też czekają w długich kolejkach na „przydział” samochodu.

Czytaj też:
USA. Ostatni raz tak wysoka inflacja była na chwilę przed kryzysem gospodarczym

Opracowała:
Źródło: CNN
+
 0

Czytaj także