Shrinkflacja. Zagraniczne media dostrzegły problem w polskich sklepach

Shrinkflacja. Zagraniczne media dostrzegły problem w polskich sklepach

Sklep
Sklep Źródło: Pixabay
Walka z inflacją wymaga dodatkowych działań – tłumaczą producenci i wprowadzają do oferty mniejsze opakowania, słoiki czy butelki. Gramatura to nie jedyny sposób, by nie podnosić cen artykułów. Firmy coraz częściej stosują gorsze zamienniki.

„Mniejsze opakowanie, ale cena bez zmian” – to nieoficjalne motto, jakie wielu producentom artykułów spożywczych nadali klienci. Firmy nie chcą podnosić cen swoich produktów, więc zmniejszają gramaturę opakowania.

Mniejsze opakowania zadomowiły się w całym kraju. To już powszechne zjawisko

Znany od lat sposób zmniejszania zawartości produktu rozlał się już na cały kraj. Odchudzanie ulubionych serków, czekolad, jogurtów czy majonezów stało się tak powszechne, że część kupujących już nie zwraca na nie uwagi. Jak przekonują handlowcy, większość klientów patrzy tylko na markę produktu i cenę.

Producenci nie widzą w tym problemu. Zmiany tłumaczą wprowadzeniem kolejnego, nowego produktu do swojej oferty. Zastrzegają, że nie wycofali większych słoików, butelek czy opakowań, tylko zamienili je na inne, nieco mniejsze. Niektóre firmy tłumaczą się kosztami produkcji, które wzrosły o kilkadziesiąt procent w skali roku.

Walka z inflacją. Reporterzy Financial Times żartują: do sklepu trzeba iść z lupą

Zjawisko, które jest stosowane na szeroką skalę w naszym kraju, zostało nazwane przez ekonomistów „downsizing” (pomniejszanie) czy „shrinkflacja” (kurczenie się + inflacja). Jego obecna skala w Polsce, zwróciła uwagę zagranicznych mediów.

Dziennikarze „Financial Times” żartują, że wyprawa do supermarketu w Polsce wymaga nie tylko zasobnego portfela, ale i szkła powiększającego. Ma ono pomóc klientom przy czytaniu drobnego druku na etykietach. A tam często pojawiają się kolejne, mniejsze cyfry. Kostka masła, zamiast 250 gramów może mieć teraz 200 lub 180 gramów.

Znajdź dwie różnice na zdjęciach. Większość nic nie zauważyła

Brytyjski dziennik zamieścił zestawienie zdjęć kilku produktów dostępnych w polskich sklepach. Na pierwszy rzut oka popularny serek, makaron czy herbata ekspresowa wyglądają na zdjęciach tak samo. Różnica jest jednak znacząca. „Towaru w opakowaniach jest mniej, w niektórych obniżyła się również zawartość wartościowych składników odżywczych” — czytamy.

Podobnych przykładów opisanych przez „Financial Times” jest znacznie więcej. Wszystkie opisane artykuły różnią się od produktów z wcześniejszych dostaw. Dziennikarze dokładnie analizują, na czym polega różnica.

Jeden z producentów chciał zaoszczędzić na chusteczkach higienicznych. W paczkach nie ma już dziesięciu sztuk jak dotychczas, tylko osiem. „Sklepowa dieta cud. Produkty odchudzają się na oczach klientów” – żartują klienci w mediach społecznościowych. „Nawet batony schudły ostatnio o kilka gramów” – dodają.

Na łamach Wprost.pl kilkakrotnie pisaliśmy o firmowych zamiennikach. Nawet popularne Ptasie Mleczko jest teraz lżejsze niż dawniej.

Nawet ekonomiści nie kryją zaskoczenia. Chodzi nie tylko o gramaturę produktu

Zaskoczenia takim obrotem sprawy nie kryje ekonomista Rafał Mundry. – Nigdy czegoś takiego nie widziałem – stwierdził. Zaznaczył, że jest zaskoczony skalą tego zjawiska w Polsce.

Ekonomista zwrócił też uwagę na nieuczciwe praktyki stosowane przez producentów. Już nie tylko zamieniają gramaturę produktów, ale też wartościowe składniki na tańsze i gorsze jakościowo. Mundry podaje przykłady takich artykułów.

Inflacja może mieć wpływ na zdrowie. Pasty do zębów zawierają mniej fluoru

„Inflacja psuje Polakom zęby. Trzy miesiące różnicy i popularny płyn do płukania zębów jest 100 ml mniejszy” – napisał w mediach społecznościowych. Ekonomista zwrócił też uwagę na jeszcze jeden istotny szczegół. „Zawartość fluoru mniejsza o połowę. Z 500 ppm na 225 ppm. Ale cena ta sama. Sklep ten sam, producent też” – dodał w dalszej części swojego wpisu.

Większość osób nie zauważy różnicy. Aby ją dostrzec, należy porównać etykietę produktu ze starszym odpowiednikiem. – Bardzo mnie to zaskakuje. Niestety nie możemy na pewno mówić tutaj o poprawieniu jakości. Czasami zamienniki okazują się nawet bardziej szkodliwe dla naszego zdrowia — zwrócił uwagę. Z kolei masło, które kupił ekonomista, zawierało więcej oleju palmowego.

„Podobne praktyki stosują producenci wyrobów cukierniczych. W tych produktach syrop glukozowy zastępuje cukier” – wylicza ekonomista. W piekarniach coraz trudniej kupić chleb o wadze 500 gramów. Teraz w ofercie są chleby o wadze około 400 gramów. Mniejsze są także bułki oraz ciastka. Produkty te są żartobliwie nazywane przez klientów bułeczkami, mikro bułkami czy też ciasteczkami.

Czytaj też:
Papier toaletowy symbolem luksusu. Jest droższy od alkoholu
Czytaj też:
Gigant ukarany po niecodziennym wypadku. Dwóch pracowników wpadło do zbiornika z czekoladą

Opracował:
Źródło: Financial Times / TVN24