YouTube może pójść w ślady Netflixa. Klienci boją się zakazu dzielenia hasłami

YouTube może pójść w ślady Netflixa. Klienci boją się zakazu dzielenia hasłami

Netflix i YouTube
Netflix i YouTube Źródło: Shutterstock
Niedawno internauci skarżyli się na problemy z logowaniem do serwisu YouTube. Zauważyli, że nie mogli dzielić się hasłami. Z jednej strony mowa o awarii, z drugiej o ryzyku, że platforma może planować, by pójść w ślady Netflixa.

Czytaj też:
Dobre nowości na HBO Max i Netfliksie. Podpowiadamy, co oglądać
Netflix jest jedną z najpopularniejszych platform streamingowych w sieci, na miejscu codziennie możemy oglądać setki seriali i filmów. Niestety ze względów ekonomicznych właściciele serwisu wprowadzili zmiany i zakazali dzielenia się hasłami i kontami dla osób niemieszkających razem. Teraz użytkownicy boją się, że podobne ograniczenie wprowadzi YouTube.

Serwisy streamingowe pełne zmian. Klienci się obawiają

W ostatnim czasie na znanych platformach z treściami wideo mogliśmy zaobserwować wiele zmian. Jeszcze do niedawna YouTube był w pełni darmowy, a każdy użytkownik korzystał z jednego typu konta. Od niedawna mamy do wyboru nową opcję – „Premium” – która pozbawiona jest reklam.

Innowacje mają oczywiście przełożyć się na większe zyski dla platformy, z drugiej strony też ułatwić życie tym użytkownikom, którzy nie chcą przerywników podczas oglądania ulubionych treści. Niedawno internauci zaczęli się obawiać, że YouTube pójdzie dalej i podobnie jak Netflix uniemożliwi dzielenie się hasłami i dostępami do konta.

Niepokój wzbudziła ostatnia awaria. Koncern Google, do którego należy YouTube, wyłączył podobno możliwość dzielenia się hasłem z innymi. Na taki problem skarżyło się sporo osób, które zadawały sobie pytanie, czy to taktyka w stylu Netflixa. Firma uspokaja, że to tylko problemy techniczne.

Czy YouTube pójdzie w ślady Netflixa?

Przedstawiciele YouTuba tłumaczą, że chwilowy problem z udostępnianiem kont i haseł bliskim był skutkiem aktualizacji. Po tym, gdy serwis otrzymał informacje o awarii, natychmiast zaczął działać. By naprawić błąd, konieczne było usunięcie konta ze wspólnego abonamentu rodzinnego, a następnie ponowne jego dodanie.

Jeden z portali, CordCuttersNews doszukuje się we wszystkim drugiego dna. Zauważa, że YouTube może po cichu szykować się do podobnych zmian, co Netflix. Według serwisu podejrzane jest, że platforma coraz częściej zachęca do wykupywania tzw. samodzielnego abonamentu i udostępnia takie reklamy. Na ten moment nic nie wiadomo, aby ktoś miał sprawdzać, czy dzielimy się kontami na YouTube, warto jednak zaznaczyć, że oficjalnie nie jest to dozwolone.

Opracowała:
Źródło: biznes.interia.pl