Złoto zyskuje na słabości dolara i spadkach kryptowalut

Złoto zyskuje na słabości dolara i spadkach kryptowalut

Polska rezerwa złota
Polska rezerwa złota / Źródło: Narodowy Bank Polski
Wysoka presja inflacyjna, słaby dolar i taniejące kryptowaluty wpływają na cenę złota. Uncja kruszcu kosztuje już 1850 dolarów.

Na giełdach spadki po raz kolejny okazały się dobrym momentem do kupna. Większość zniżek czwartkowych została zredukowana już w piątek. EUR/USD ponownie jest blisko 1,2150. Widać tu cały czas trwającą dodatnią korelację z rynkami akcyjnymi. Słaby dolar oraz wysoka presja inflacyjna odzwierciedlona we wskaźnikach CPI, oraz PPI powoduje, że zyskuje złoto. Za uncję trzeba już zapłacić ponad 1850 USD. Kapitał na rynek królewskiego metalu może również być transferowany z sektora kryptowalut, które w ubiegłym tygodniu znacznie traciły.

W piątek na Wall Street obserwowaliśmy odbicie. Dow Jones zyskał 1,06 proc. Zdecydowanie lepiej radził sobie NASDAQ 100, który odrobił 2,17 proc. Szeroki indeks SP500 urósł o 1,49 proc. Kolejny raz wygrała zasada, że jak jest taniej, warto kupić akcje lub indeks. To oczywiste, przecież hossa trwa.

Rozczarowujące dane z gospodarki USA

Wzrosty cen akcji podsyciły gorsze dane płynące z Indeksu Michigan (82,8 pkt., oczekiwano poziomu 90,3 pkt). Widać, że ocena sytuacji bieżącej gospodarstw domowych obniżyła się w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Urósł subindeks dotyczący oczekiwań inflacyjnych krótkoterminowych oraz długoterminowych. Z kolei sprzedaż detaliczna również rozczarowała. W marcu widoczne było znacznie ożywienie konsumpcyjne (wynikało ono w dużej mierze z realizacji czeków, które otrzymali Amerykanie).

W kwietniu mamy stagnację. Wynik miesiąc do miesiąca pokazał całe 0 proc., a ten bez samochodów uplasował się na ujemny poziomie (-0,8 pkt proc.) Konsensus rynkowy pokazywał wzrost tej figury makroekonomicznej. Wiemy, że konsumpcja opiera się nie tylko na obecnych poziomach oszczędności. W długim terminie wysoki jej poziom zależy od dochodów, który podczas pandemii urósł jednie w wybranych grupach pracowników.

W przypadku wielu uczestników rynku pracy został on obniżony. Piątkowe dane wlały wiele wątpliwości co do silnego ożywienia konsumpcji w USA.

Fed raczej nie zaskoczy

Ponownie jednak gorsze dane okazały się pozytywną informacją dla szerokiego rynku. Pomimo wyższej inflacji rynek nie spodziewa się przyspieszenia normalizacji polityki pieniężnej przez Fed. W środę poznamy minutki FOMC. Dodatkowo uwaga inwestorów powinna być skupiona również na wypowiedziach członków Fed. Dziś odbędzie się wystąpienie Richarda Claridy (członek zarządu Fed) oraz Raphaela Bostica (szef Fed z Atlanty). Jutro głos zabierze Robert Kaplan (szef Fed z Dallas) oraz ponownie Bostic. W środę dowiemy się co na temat inflacji i polityki monetarnej sądzi James Bullard – szef Fed z St. Louis. Zmienność na rynkach będzie zatem podwyższona.

Dane dot. inflacji za kwiecień

W przypadku Polski to dziś poznamy kwietniowe dane o inflacji bazowej o godz. 14:00. W naszym kraju dane na temat cen również są tematem numer jeden. W piątek dowiemy się dodatkowo, jak silnie wzrosną ceny produkcji sprzedanej przemysłu. Wysoki wynik na tym polu będzie rozgrzewał dyskusję o przyszłej implikacji inflacji PPI na ceny dóbr i usług konsumpcyjnych. Wysokie odczyty mogą powodować, że rynek zacznie budować oczekiwania na wcześniejszy moment startu normalizacji polityki pieniężnej, co może przełożyć się na silniejszego złotego. Poziom 4,50 na EUR/PLN może zostać naruszony.

Czytaj też:
Złoto najdroższe od trzech miesięcy. Pomaga słaby dolar

Źródło: TMS Brokers / Łukasz Zembik
 0

Czytaj także