„Tu kontrolerzy, za tydzień przyjdziemy do pana firmy”. Ten absurd się wreszcie skończy

„Tu kontrolerzy, za tydzień przyjdziemy do pana firmy”. Ten absurd się wreszcie skończy

Praca na budowie
Praca na budowie / Źródło: Shutterstock
To, że inspektorzy PIP muszą zapowiedzieć kontrolę na 7 dni wcześniej, bardzo osłabia pozycję pracowników. Nawet najbardziej niesolidny pracodawca ma bowiem dość czasu, by usunąć wszystkie uchybienia. To się zmieni: wkrótce kontrola warunków pracy będzie mogła odbyć się bez zapowiedzi.

Od lat wyśmiewany jest absurd polegający na tym, że Państwowa Inspekcja Pracy musi zawiadamiać pracodawcę o tym, że zamierza przeprowadzić u niego kontrolę. Art. 48 ustawy Prawo przedsiębiorców stanowi, że „organ zawiadamia przedsiębiorcę o zamiarze wszczęcia kontroli, a kontrolę wszczyna się nie wcześniej niż po upływie 7 dni i nie później niż przed upływem 30 dni od dnia doręczenia zawiadomienia o zamiarze wszczęcia kontroli”.

W kilka dni można usunąć uchybienia, które narastały nawet przez kilka lat. Przykładowo: pracownicy budowy zgłosili, że szef odmawia dostarczenia im kasków albo innych środków niezbędnych do zapewnienia ochrony. Uprzedzony o kontroli pracodawca czym prędzej kupuje lub wypożycza świetnej jakości kaski i kamizelki, a do tego „dorzuca” jeszcze kilka rzeczy, których prawo od niego wcale nie wymaga i w rezultacie inspektorzy nie mają zastrzeżeń. Może też powypisywać wszystkie umowy, które do tej pory leżały niepodpisane w szufladzie i czekały właśnie na taką okazję.

A po kontroli wszystko wraca do dawnego (nie)porządku.

Ta fikcja ma zostać nareszcie ukrócona. Jak informuje serwis money.pl, zakończyły się konsultacje społeczne ws. projektu zmiany ustawy Prawo przedsiębiorców dotyczącej umożliwienia kontroli Państwowej Inspekcji Pracy bez wcześniejszego zawiadamiania o niej przedsiębiorcy. Kontrole miałyby się odbywać bez uprzedzenia, o dowolnej porze.

Pracownicy najczęściej skarżą się na warunki prawne

Inspektorzy mają co robić. Z danych Głównego Inspektoratu Pracy wynika, że od początku stycznia do końca czerwca br. Inspektorzy PIP przeprowadzili 21 663 kontrole. To o przeszło 21 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy było ich 17 878. Najczęściej dotyczą one prawnej ochrony pracy „Mamy do czynienia przede wszystkim ze skargami dotyczącymi niewypłacenia świadczeń pracowniczych, czasu pracy oraz legalnością zatrudnienia” – powiedziała Główna Inspektorka Pracy Katarzyna Łażewska-Hrycka w programie „Money. To się Liczy”.

Najprawdopodobniej nowelizacja będzie głosowana na najbliższych sesjach plenarnych Senatu.

Czytaj też:
Polacy nie chcą się „dusić” w pracy. Nietypowy skutek pandemii

Opracowała:
Źródło: money.pl
 0

Czytaj także