Ile zapłacimy za prąd? Dwucyfrowe podwyżki raczej pewne

Ile zapłacimy za prąd? Dwucyfrowe podwyżki raczej pewne

Prąd, licznik, zdj. ilustracyjne
Prąd, licznik, zdj. ilustracyjne / Źródło: Shutterstock / Sunshine Studio
Za kilkanaście dni dowiemy się, ile przyjdzie nam zapłacić za energię elektryczną w 2022 roku. Magdalena Dąbrowska z Departamentu Komunikacji Społecznej URE przyznała, że podwyżki mogą być nawet dwucyfrowe.

Prawdopodobnie 17 grudnia poznamy nowy cennik energii dla odbiorców w gospodarstwach domowych i wysokość stawek opłat dystrybucyjnych na 2022 rok. W tej chwili prezes Urzędu Regulacji Energetyki prowadzi postępowanie taryfowe, które polega na analizie wniosków złożonych przez firmy działające na rynku. Koncerny wskazały swoje propozycje cen, ale jeśli prezes uzna je za zbyt wysokie, wezwie spółki do dokonania korekty. W przeszłości niejednokrotnie zdarzało się, że regulator kilkakrotnie odsyłał firmom wnioski, gdyż w jego ocenie ich oczekiwania były zbyt wysokie.

Czy korzystając z prawa do odrzucenia wniosków o podwyżkę, prezes URE prezes „uchroni” odbiorców przed nadmiernymi podwyżkami? Niezależnie od wszystkiego, będą one odczuwalne. Niedawno pisaliśmy, powołując się na ustalenia „Business Insider Polska”, że niektóre firmy wnioskują o możliwość podniesienia cen nawet o około 40 proc., co dla przeciętnego gospodarstwa przełożyłoby się na 20-proc. podwyżkę rachunku.

Prognozy takie potwierdza Magdalena Dąbrowska z Departamentu Komunikacji Społecznej URE, która w rozmowie z serwisem TVN24.pl.

– Jesteśmy w trakcie prowadzenia korespondencji z przedsiębiorstwami, przedwczesne jest zatem wskazanie, jaki poziom cen lub stawek opłat prezes URE uzna ostatecznie za uzasadnione. Na tym etapie mogę powiedzieć, że szacujemy, iż wzrosty cen za energię elektryczną od 1 stycznia 2022 roku będą dwucyfrowe – powiedziała.

Bon energetyczny dla potrzebujących wsparcia

Osobom, dla których podwyżka może być szczególnie dotkliwa – starszym, korzystającym z pomocy społecznej, rodzinom w trudnej sytuacji – rząd ma zaproponować osłonę w postaci tzw. bonów energetycznych. Prawdopodobnie wejdą one w skład szerszego programu, który rząd określa mianem tarczy antykryzysowej. Jej założenia poznamy w najbliższych dniach, niewykluczone nawet, że dzisiaj.

Grupa beneficjentów będzie szeroka: ministerstwo klimatu szacuje, że co piąte gospodarstwo domowe w Polsce będzie mogło otrzymać wsparcie. O przyznaniu wsparcia decydować będzie próg dochodowy.

– To będzie taki bon energetyczny, który ma amortyzować wzrastające koszty ciepła, prądu, gazu i benzyny. Nie będziemy tego wiązać z rachunkami Polaków, Polacy będą w ramach własnych decyzji zastanawiali się, na co przeznaczyć te środki. Chcemy zamortyzować te koszty, które teraz rosną, ale nie chcemy wiązać Polakom rąk. To będzie kwota zależna od wielkości gospodarstwa domowego, wypłacana co miesiąc — tak pomysł przedstawiał wiceminister finansów Piotr Patkowski.

Urzędnicy po analizie mają dwie możliwości: albo zatwierdzają propozycje, albo wzywają spółki do korekty. Przedsiębiorstwa wprowadzają je między 14. a 45. dniem od opublikowania stawek taryfowych przez Prezesa URE.

Czytaj też:
Nowe nieoficjalne doniesienia o rządowej tarczy. Wśród pomysłów obniżka VAT

Opracowała:
Źródło: TVN24 Biznes / Wprost
 7

Czytaj także