Sąd Najwyższy pod ścianą. Skierował do TSUE pytanie w sprawie frankowej

Sąd Najwyższy pod ścianą. Skierował do TSUE pytanie w sprawie frankowej

Frank szwajcarski
Frank szwajcarski Źródło: Shutterstock
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej kilkakrotnie wypowiadał się w sprawach frankowych, w których inicjatorem postępowania były polskie sądy. Po raz pierwszy jednak z pytaniem zwrócił się Sąd Najwyższy. W tym roku frankowicze otrzymali aż dwa korzystne dla siebie orzeczenia, które bardzo umocniły ich pozycję w porach z bankami.

Po raz pierwszy Sąd Najwyższy skierował do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej pytanie dotyczące frankowiczów. Zrobił to w sprawie o sygnaturze III CZP 126/22 z wniosku Rzecznika Finansowego dotyczącej prawa zatrzymania. Sprawę szeroko relacjonuje serwis Business Insider.

Kredyty frankowe: umowa wzajemna czy dwustronnie zobowiązująca?

Rzecznik Finansowy zapytał SN, czy umowa o kredyt bankowy jest umową wzajemną, czy też umową dwustronnie zobowiązującą, ale nie wzajemną. W drugim wariancie stronom nie przysługiwałoby prawo zatrzymania. Jeśli sąd przyznaje bankowi prawo do zatrzymania, to ten może podmówić wypłaty ustalonych sądownie kwot, w związku z unieważnieniem kredytu frankowego do momentu uregulowania swoich zobowiązań przez kredytobiorcę. „Upraszczając, bank w razie unieważnienia umowy może wstrzymać wypłatę wpłaconych przez klientów rat wraz z odsetkami, aż do czasu, gdy ci zwrócą mu w całości wypłacony kilkanaście lat temu kapitał” – wyjaśnia BI.

Kwestia jest sporna i w orzecznictwie braku jednolitości. Na przykład Sąd Okręgowy w Warszawie w wyroku z 1 lutego 2023 r., rozpoznając apelację mBanku, uznał, że zarzut zatrzymania nie jest skuteczny, bo stronie pozwanej przysługuje dalej idący zarzut w postaci zarzutu potrącenia, właściwy do zastosowania w przypadku tożsamych rodzajowo świadczeń obu stron – świadczeń o charakterze pieniężnych, a także podniesienie zarzutu zatrzymania stanowi nadużycie prawa (sygn. XXVII Ca 389/20).

Tymczasem Rzecznik Finansowy stoi na stanowisku, że umowa kredytu jest dwustronnie zobowiązująca, ale nie wzajemna. Wyjaśnia, że w umowie wzajemnej strony spełniają różne świadczenia, ale zasadniczo o ekwiwalentnej wartości. Zwrot przedmiotu umowy o kredyt bankowy po upływie umówionego okresu nie jest ekwiwalentem świadczenia kredytodawcy, podobnie zastrzeżone oprocentowanie nie nadaje umowie o kredyt bankowy charakteru umowy wzajemnej – wyjaśnia swój punkt widzenia RF.

W czerwcu TSUE wydał ważny wyrok w sprawie frankowej

15 czerwca 2023 roku TSUE wydał dwa ważne wyroki. Pierwszy dotyczył tego, czy banki mogą pobierać wynagrodzenie po unieważnieniu umowy kredytu za to, że udostępniły kredytobiorcy kapitał. Orzekł, że nie mają takiego prawa.

Na orzeczenie to frankowicze czekali ze spokojem, gdyż w lutym rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej Anthony Michael Collins zaprezentował korzystną dla zadłużonych opinię. Napisał w niej, że w jego przekonaniu bank nie może dochodzić od frankowiczów kwot innych niż zwrot przekazanego mu kredytu frankowego i odsetek za opóźnienie od chwili wezwania do zapłaty, bo nie może czerpać korzyści z sytuacji wywołanej swym bezprawnym działaniem. Opinia rzecznika generalnego nie stanowi źródła prawa, lecz w praktyce rzadko zdarza się, by ostateczne rozstrzygnięcie różniło się znacząco od opinii. Tak też stało się tym razem.

Wniosek o zabezpieczenie kredytu

Rzecznik generalny TSUE uznał ponadto, że o ile dodatkowe świadczenia nie należą się bankowi od klienta, to klientowi od banku – już tak. Wniosek zaskakujący, swoiste wyjście przed szereg, tym bardziej że do tej pory w podobnych sprawach TSUE orzekał, że klienci nie mają podstaw, by oczekiwać dodatkowego wynagrodzenia.

15 czerwca TSUE wydał jeszcze jedno rozstrzygnięcie, którego kanwą była sprawa rozpatrywana przez tzw. wydział frankowy w Warszawie. W sprawie o sygn. C-287/22 Trybunał uznał, że sędzia z automatu nie może oddalić wniosku o zabezpieczenie, np. w postaci zawieszenia rat na czas postępowania sądowego, jeśli takie zabezpieczenie jest konieczne dla zapewnienia pełnej skuteczności tego orzeczenia.

Do tej pory w polskich sądach nie było pod tym względem utrwalonej praktyki. Niektórzy sędziowie decydowali o zawieszeniu rat na cały czas trwania procesu, inni odrzucali taki wniosek. Rozstrzygnięcie powoduje, że kredytobiorcy, którzy wystąpią na drogę sądową, będą mogli zakładać, że sąd zgodzi się na to, by przez kilka lat – bo procesy frankowe są długotrwałe – nie płacili rat. To ogromna ulga dla domowego budżetu i kłopot dla banków, które przez wiele miesięcy nie będą otrzymywały płatności od setek tysięcy klientów.

Czytaj też:
Frankowicze odliczają godziny do wyroku TSUE. To będzie kamień milowy dla pozywających banki
Czytaj też:
Frankowicze dyktują warunki

Opracowała:
Źródło: Business Insider / Wprost