Nocna prohibicja w Warszawie. Zapadła decyzja

Nocna prohibicja w Warszawie. Zapadła decyzja

Alkohol, sklep, zdjęcie ilustracyjne
Alkohol, sklep, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Fotolia / Direk Takmatcha
Warszawska rada miejska odrzuciła pomysł wprowadzenia zakazu handlu alkoholem po godz. 22.00. Podobny zakaz wprowadziło już kilkanaście podwarszawskich gmin.

Wniosek o wprowadzenie nocnej prohibicji w Warszawie złożyły stowarzyszenia Miasto Jest Nasze i Porozumienie dla Pragi. W czwartek rada miejska odrzuciła te propozycje tłumacząc, swoją decyzję m.in. obawą o wzrost spożycia alkoholu z nieznanych źródeł.

Nocna prohibicja w Warszawie. Radni zagłosowali

Powrotu melin obawiają się m.in. radni Koalicji Obywatelskiej. – Z naszych badań wynika, że tylko 0,5 proc. alkoholu w Warszawie sprzedaje się na stacjach benzynowych [które działają całodobowo], a jedynie 2 proc. po godz. 22. Przykłady innych miast pokazują, że po wprowadzeniu zakazu pojawiają się nielegalne punkty. W takich miejscach nie ma kontroli, alkohol może kupić nieletni, osoba nietrzeźwa. W legalnych punktach sprzedawca ryzykuje w ten sposób utratę koncesji – powiedział Gazecie Wyborczej radny Paweł Lech z KO.

Pomysł nocnej prohibicji popierała za to Lewica. - Byłaby dobrym przyczynkiem do dyskusji o problemie, który niewątpliwie istnieje. Wszystkie badania wskazują, że w Warszawie spożywa się coraz więcej alkoholu, a koszty społeczne są większe niż wpływy ze sprzedaży. Dochodzi do sytuacji, że łatwiej jest kupić butelkę wódki niż bułkę – powiedział w rozmowie z Wyborczą Marek Szolc.

W 2018 roku weszła w życie nowelizacja Ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Zmiany pozwalają samorządom ograniczać nocną sprzedaż napojów alkoholowych, jeśli trunki te spożywane mają być poza miejscem sprzedaży – a więc chodzi o sklepy, a nie bary i kluby.

Oprócz możliwości zakazania handlu alkoholem od 22 do 6 rano zmiany w prawie zakładają również, że samorządy mogą ograniczyć liczbę zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych. Nowelizacja wprowadza także zakaz picia alkoholu w miejscach publicznych, z wyjątkiem miejsc do tego przeznaczonych.

Władze Sopotu i Mielna czekały na tę regulację

Biorąc pod uwagę, że kilka rad gminy przyjęło uchwałę ograniczającą sprzedaż alkoholu w godzinach nocnych krótko po wejściu nowych przepisów w życie, potrzeba było takiej regulacji. Radni zawsze wyjaśniali swoją decyzję w ten sam sposób: powoływali się na kwestie bezpieczeństwa i skargi mieszkańców na nocne burdy i hałas w sąsiedztwie całodobowych sklepów monopolowych.

Jednym z pierwszych miast, w których przegłosowano uchwałę, był kojarzący się z życiem nocnym i imprezami Sopot. Radni nie skorzystali z najbardziej radykalnej możliwości, jaką jest ograniczenie sprzedaży alkoholu w godzinach od 22 do 6 rano. W ramach kompromisu z przedsiębiorcami radni zgodzili się, by sklepy z alkoholem były otwarte aż do 2 w nocy.

Czytaj też:
Zakopane. Zaczęła obowiązywać tzw. nocna prohibicja
Czytaj też:
Zakopane wypowiada wojnę pijanym turystom. Koniec z burdami na Krupówkach?

Źródło: Gazeta Wyborcza