Rosja otworzyła giełdę w ograniczonej formie. Bank Centralny już tego żałuje

Rosja otworzyła giełdę w ograniczonej formie. Bank Centralny już tego żałuje

Bank Rosji
Bank Rosji Źródło: Shutterstock / Ovchinnikova Irina
Rosyjski Bank Centralny otworzył dziś giełdę w Moskwie pierwszy raz od rozpoczęcia wojny na Ukrainie, czyli od blisko miesiąca. Już tego żałuje.

Moskiewska giełda pracowała dziś pierwszy raz od 24 lutego, czyli pierwszego dnia zbrojnej inwazji Rosji na Ukrainę. Po blisko miesiącu Rosyjski Bank Centralny pozwolił jednak na bardzo ograniczoną działalność. Inwestorzy nie mieli możliwości handlowania akcjami notowanych w Moskwie spółek. Zgoda obejmowała wyłącznie rosyjskie obligacje.

Obligacje najtańsze od zajęcia Krymu

Bank Centralny nie pozwolił na handel akcjami, gdyż obawiał się nagłego odpływu kapitału z giełdy. Łatwo się bowiem domyślić, że inwestorzy już od blisko miesiąca marzą o pozbyciu się udziałów w notowany w Moskwie spółek. Szczególnie tych, które zostały objęte sankcjami Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych.

Jednak nawet sam obrót obligacjami skarbowymi okazał się wielką porażką. Cena dopuszczonych do handlu papierów wartościowych osiągnęła dziś cenę najniższą od ośmiu lat. Data nieprzypadkowo zgrywa się z aneksją Krymu. Jak informuje Kommersant, spadek wartości większości obligacji federalnych wahał się od 1 do aż 32 proc. Zezwolenie na handel długiem publicznym miało posłużyć jako wysondowanie nastrojów inwestorów handlujących w Rosji.

Bank Centralny ma już jasną odpowiedź. Inwestorzy chcą uciekać z rosyjskiego rynku. Handel i tak został bardzo ograniczony. Od 10.00 do 11.00 można było handlować wyłącznie z Bankiem Centralnym. Od 13.00 do 17.00 nastąpi druga tura, w której będą mogli uczestniczyć wszyscy. Dopiero w tej turze może się okazać, jak ogromny problem ma Rosja. Z ogromnym prawdopodobieństwem ceny obligacji będą dalej spadać.




Raport Wojna na Ukrainie
Otwórz raport


Czytaj też:
„Bankructwo bliskie i nieuchronne”. Agencja Fitch obniża rating Rosji do poziomu „C”

Źródło: Kommersant
 0

Czytaj także