Litwiniuk z pesymistycznym scenariuszem dla kredytobiorców. Chodzi o stopy procentowe

Litwiniuk z pesymistycznym scenariuszem dla kredytobiorców. Chodzi o stopy procentowe

Przemysław Litwiniuk
Przemysław Litwiniuk Źródło: PAP / Wojciech Olkuśnik
Członek Rady Polityki Pieniężnej Przemysław Litwiniuk nie ma dobrych wiadomości dla kredytobiorców. Skomentował także kampanijne pomysły kredytów mieszkaniowych.

Jak wynika z najnowszej projekcji Narodowego Banku Polskiego, inflacja nie powinna przekroczyć 20 proc. Jeszcze pod koniec zeszłego roku, część ekonomistów, w tym niektórzy członkowie Rady Polityki Pieniężnej, twierdzili, że będzie inaczej.

– Spodziewaliśmy się, że na początku roku poziom inflacji przekroczy 20 proc. Tego typu sądy były oparte na podstawie dokumentów przedkładanych przez analityków Narodowego Banku Polskiego – powiedział w Faktach po Faktach członek Rady Polityki Pieniężnej prof. Przemysław Litwiniuk.

Inflacja na koniec roku poniżej 10 proc?

9 marca prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński przedstawił ocenę bieżącej sytuacji ekonomicznej kraju. Podczas konferencji powiedział m.in., że jeszcze w tym roku inflacja spadnie do poziomu jednocyfrowego.

– Jeszcze w tym roku, inflacja zejdzie do poziomu jednocyfrowego. Na koniec roku, inflacja będzie wynosiła trochę ponad 7 proc. Z modelu wychodzi, że listopadzie zejdzie do poziomu 7,4 proc. Osobiście myślę, że będzie nawet niższa – powiedział prezes NBP. – W lutym ta inflacja jeszcze wzrośnie, ale od marca będzie spadać ze względu na zeszłoroczną bazę – dodał.

O optymistyczne zapowiedzi prezesa Adama Glapińskiego zapytany został Przemysław Litwiniuk.

– Nie wykluczam takiego scenariusza. Jest on oparty o kilka optymistycznych założeń. Poziom wzrostu cen może się obniżać, co nie oznacza, że będą spadać ceny. Nawet jednocyfrowy wskaźnik oznacza, że ceny będą rosnąć – powiedział.

– 7-8 proc. może być dokładnie za rok, może trochę wcześniej. Prof. Glapiński korzysta z audytorium, aby przekonać aktorów polskiej gospodarki, w tym konsumentów, aby skończyć akceptację dla ciągle rosnących cen. To jest postawa zasadna. Ja nie wypowiadam się co do formy – dodał członek Rady Polityki Pieniężnej.

– Jesteśmy w spirali. Z tej spirali trzeba wyjść. Tak, jak na czynniki zewnętrzne nie mamy wpływu, na tyle na postawę psychologiczną konsumentów i akceptację społeczną dla rosnącej ceny, już tak. Przyjdzie czas, aby powiedzieć, że nie ma przyczyn, aby za pomidory płacić tyle pieniędzy – tłumaczył ekonomista.

Co obecnie jest największym problemem napędzającym inflację?

Przemysław Litwiniuk pytany był także o największe jego zdaniem ryzyko, które obecnie może napędzać inflację.

– Podstawowym problemem, z którym staram się zmierzyć jest fantazja aktorów kampanii wyborczej. Kredyty 2 proc, kredyty 0 proc., odpowiednie zobowiązania dotyczące nastej emerytury, waloryzacja, podwyżki o 20 proc. To czynniki, które mogą wpływać na odkotwiczenie oczekiwań inflacyjnych – powiedział.

– Opowieści o kredycie 0 proc. w okresie poprzedzającym kampanię wyborczą, powinny być opatrywane równie sympatycznym mrugnięciem oka, co kiedyś reklamy piwa bezalkoholowego. W warunkach stabilności naszego systemu bankowego byłoby to bardzo trudne do zrealizowania – odniósł się do propozycji Platformy Obywatelskiej.

Stopy procentowe szybko nie spadną

Członek Rady Polityki Pieniężnej nie ma miał dobrych wiadomości dla osób, które spodziewały się szybkiego początku cyklu obniżania stóp procentowych.

– Nie ma takich szans w tym roku i nie ma w następnym. Cała projekcja, którą przedstawiliśmy dziś rano, zakłada, że nie będzie zmian stóp procentowych – powiedział członek RPP.

– Nie uchylę rąbka tajemnicy, gdy powiem, że w Radzie mówi się raczej scenariusz przeciwny. Rozmowa o obniżkach stóp nie ma i nie może mieć miejsca. Dzisiaj nie ma żadnej przesłanki, aby mówić o tym, że w przyszłym roku będzie można korygować stopy do dołu – powiedział Przemysław Litwiniuk.

Czytaj też:
Obniżki stóp procentowych w tym roku? Główny ekonomista Banku Pekao dla Wprost
Czytaj też:
Ile pensji zjada inflacja? Ekonomista wyliczył, ile tracimy

Opracował:
Źródło: TVN24