Robotyzacja odmieni rynek pracy. Niektóre zawody mogą zniknąć z powodu technologii

Robotyzacja odmieni rynek pracy. Niektóre zawody mogą zniknąć z powodu technologii

AWS Robotic Tap Room – ramię robota zsynchronizowane z trzema nalewakami i kamerami
AWS Robotic Tap Room – ramię robota zsynchronizowane z trzema nalewakami i kamerami Źródło: WPROST.pl / Krzysztof Sobiepan
Dzisiaj robotyzacja dla wielu firm staje się naturalnym wyborem wynikającym z zapotrzebowania na pracowników. Kolejną istotną kwestią dla przedsiębiorców jest wprowadzenie technologii, która daje szansę na uzyskanie przewagi nad konkurencją czy obsłużenia większej liczby klientów. - Część miejsc pracy może zniknąć z powodu technologii, a niektóre umiejętności przestaną być cenione na rynku pracy — mówią eksperci. W ich miejsca pojawią się jednak nowe zawody i specjalizacje.

Ta wiadomość zaskoczyła zarówno wielu inżynierów, projektantów, jak i specjalistów od informatyki na całym świecie. Odbiła się także szerokim echem w mediach społecznościowych. Chodzi o tragiczny wypadek z udziałem robota, jaki kilka dni temu miał miejsce w Korei Południowej. Jeden z pracowników nadzorujących roboty, sprawdzał działanie czujników maszyny przed jej testowym uruchomieniem w sortowni papryki. Robot nie odróżnił człowieka od pudełka z jedzeniem, po czym ramię maszyny chwyciło mężczyznę i przycisnęło do przenośnika taśmowego. Jak informują lokalne media, pracownik zmarł w szpitalu.

Robotyzacja. Wiele osób obawia się utraty pracy na rzecz maszyn

Wielu internautów obawia się, czy takie wypadki, z udziałem robotów, nie będą się powtarzały. Dotychczas większość osób miała jedynie obawy czy roboty, z których usług tak chętnie korzysta się w polskich firmach, nie odbiorą pracy dotychczasowym pracownikom. Teraz doszedł jeszcze wątek bezpieczeństwa we współpracy z maszynami. W sieci pojawiają się liczne przykłady miejsc, gdzie roboty wykonują pracę kilku osób. Eksperci zapewniają, że maszyny są dobrym rozwiązaniem na wakaty, z jakimi borykają się liczni przedsiębiorcy. Wyjaśniają też jak może wyglądać sytuacja na rynku pracy już w niedalekiej przyszłości.

Większość technologii powstaje po to, by ułatwiać nam życie, także to zawodowe. Tak było historycznie, tak jest też dziś — zarówno z robotami, jak i sztuczną inteligencją — mówi Mateusz Żydek z agencji rekrutacyjnej Randstad w rozmowie z Wprost.pl. Jego zdaniem potwierdzają to pracownicy, którzy obecnie stykają się z takimi technologiami. Z danych wynika, że 55 proc. osób postrzega je jako ułatwienie w pracy, a nie rozwiązanie, które zadania im odbiera.

Roboty w firmach. Maszyny sprawdzają się w powtarzalnych pracach

Zdaniem eksperta roboty i AI już w tej chwili świetnie sprawdzają się w czynnościach powtarzalnych, przewidywalnych, w pracach żmudnych i czasochłonnych — wykorzystaniu ich w tych zadaniach sprzyja fakt, że bardziej zaawansowane technologie są wciąż nieosiągalne dla firm ze względu na opłacalność i koszty wdrożenia.

To jednocześnie i często są te zadania, które rzadziej podejmują pracownicy, mając do wyboru inne oferty z bardziej atrakcyjnym zakresem obowiązków. Dlatego dziś możemy mówić o tym, że technologie są w stanie wypełniać, przynajmniej częściowo, luki związane z niedoborem kandydatów — dodaje.

Robotyzacja. Niektóre zawody nie będą cenione na rynku pracy

Ekspert przyznaje, że przyszłość zależy jednak od tempa upowszechniania się technologii, a mówiąc wprost: od tego, jak dalece te bardziej zaawansowane i dostosowane do potrzeb firm rozwiązania staną się opłacalne we wdrożeniu. – Wówczas może okazać się, że w niektórych sektorach, na niektórych stanowiskach roboty czy algorytmy będą konkurować z człowiekiem, zmniejszając liczbę dostępnych ofert pracy — opowiada.

Dotyczy to części prostych prac w przemyśle czy logistyce, ale także magazynierów czy ekspedientów w handlu detalicznym, szczególnie wielkopowierzchniowym, oraz prac administracyjnych, biurowych, prostych prac rozliczeniowych — wylicza. – To pokazuje, że część miejsc pracy faktycznie może zniknąć z powodu technologii, a niektóre umiejętności przestaną być cenione na rynku pracy. Jednocześnie takie rozwiązania generować będą nowe miejsca pracy, tyle że wymagające znacznie bardziej zaawansowanych kompetencji i innych doświadczeń — twierdzi.

Technologia wymusi na nas nowe wyzwania. Będzie rotacja na rynku pracy

I tu zdaniem specjalistów od zatrudnienia pojawią się nowe wyzwania. Z jednej strony na rynku pracy może pojawić się więcej osób, które mają trudności ze znalezieniem zatrudnienia, a z drugiej – nie będą mieli wystarczających umiejętności, aby skorzystać z ofert, pojawiających się na fali rozwoju technologii. „To wyzwanie dla społeczeństwa, ale także dla samych przedsiębiorców” — przekonują.

Już dziś pojawiają się pierwsze głosy, że w ciągu najbliższej dekady firmy potrzebować będą pracowników z umiejętnościami kreatywnego i analitycznego myślenia, z umiejętnościami technicznymi i — choćby podstawowymi — programistycznymi.

Niedobór pracowników może wstrzymać rozwój technologiczny

Ich niedobór paradoksalnie wstrzymać może dynamikę rozwoju technologicznego. To dlatego nie tylko w interesie pracowników, ale także pracodawców jest zdobywanie przez zatrudnionych umiejętności, które w przyszłości pozwolą im współpracować ze sztuczną inteligencją i robotami — zapewnia Mateusz Żydek z firmy Randstad.

Już dziś powinniśmy poznawać te technologie, które stosowane są w naszych branżach i specjalizacjach zawodowych, aby uruchamiać w sobie otwartość na naukę tych technologii i nawyk bycia na bieżąco z nowinkami — wyjaśnia.

Roboty w firmach. „Będzie dualizm na rynku pracy”

W podobnym tonie wypowiada się Maja Gojtowska, konsultantka procesów HR. – Jeśli chodzi o roboty, to oczywiście jest to kierunek nieunikniony, który jest odpowiedzią na braki kadrowe. Wystarczy spojrzeć na ogólnopolskie sieci sklepów masowo wprowadzające kasy samoobsługowe, czy magazyny sterowane i obsługiwane przez jednego pracownika — mówi ekspertka w rozmowie z Wprost.pl.

Jej zdaniem nie musi to oznaczać, że ludzie na rynku pracy nie będą wtedy potrzebni. – Obserwować będziemy jednak pewien dualizm na rynku pracy — stanowiska z pracą powtarzalną będą automatyzowane, obok nich rodzić będzie się jednak druga grupa zawodów wysoko wyspecjalizowanych, których zastąpić się nie da — opowiada.

Bo to, czego sztuczna inteligencja wciąż nie potrafi wykonywać to myślenie krytyczne. No i ktoś AI będzie musiał zaprogramować. Już dziś na platformach typu Cursea.com dostępne są szkolenia ułatwiające przekwalifikowanie się na takie role jak Artificial intelligence (AI) engineer, czy Machine learning engineer — dodaje.

Czytaj też:
Mobilny robot zrewolucjonizuje branżę budowlaną. „Nadchodzi budowlanka Next Generation”
Czytaj też:
Pomaluje, ułoży szalunki oraz wywierci otwory. Robot zaczął pracę na budowie